wtorek, 22 marca 2016

Przygoda z Huncwotami. Część 1 ♥

Przygoda z Huncwotami

To dopiero początek...

Przygoda z Huncwotami, jako siostra Severusa Snapa

   Jestem zwykłą 14-latką, która uczęszcza do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Beauxbatons. We Francji mieszkam już 5 lat. Musiałam przeprowadzić się do mojej ciotki, ponieważ w moim rodzinnym domu nie działo się najlepiej, a w szczególności z moim bratem dwujajowym bliźniakiem Severusem. Mam na imię Julianna (cz.Dżuliana). Mam długie, proste brązowe włosy, bardzo urodziwą twarz o jasnej cerze. Ciemne oczy podkreślają mój nieśmiały uśmiech. Jestem bardzo szczupła, a zarazem niska. We Francji, mimo swojego wieku, miałam wielu adoratorów. Nigdy jednak nie byłam w związku. Dziewczyny dziwiły się, że nie korzystam z okazji i odtrącam chłopców. Ja jednak nie chciałam mieć w tak młodym wieku chłopaka.
   Siedzę na łóżku i pakuje swoje rzeczy do walizki. Wczoraj, w dzień moich 14-tych urodzin, dostałam list od rodziców, w którym było napisane, że wracam do Anglii, do swojej rodziny. Z jednej strony się ucieszyłam, ponieważ dawno nie widziałam się z rodzicami i bratem, a z drugiej strony bardzo zżyłam się z ciocią. Usłyszałam pukanie do drzwi. Gdy upewniłam się, że wszystko zapakowałam zamknęłam drzwi pokoju i zeszłam do salonu, gdzie czekała na mnie cała rodzina.
-Córeczko - podbiegła do mnie matka. Ojciec tylko na nie spojrzał tak samo jak Severus. Bardzo długo żegnałam się z ciotką. Obiecałam pisać jak najczęściej.
   Kiedy wróciłam już do swojego rodzinnego domu bez zastanowienia ruszyłam do swojego dawnego pokoju. Był straszny. Nienawidzę ciemnych kolorów. Gdy tak patrzyłam z obrzydzeniem na te wszystkie ciemne rzeczy usłyszałam krzyk matki. Zostawiłam swoje rzeczy i pośpiesznie wyszłam z pokoju. Rozglądałam się po całym domu, jednak nic się nie zmieniło. Pewnym krokiem weszłam do kuchni.
-Julianno ile można na ciebie czekać! - krzyknął ojciec, a ja przestraszona usiadłam przy stole.
    Dni mijały strasznie szybko. Większość czasu przesiedziałam w ogrodzie. Swoją drogą bardzo się dziwiłam, że nikt tu nie zagląda. Ogród był bardzo duży i bardzo piękny. Uwielbiałam spędzać w nim czas. Dzięki tym wszystkim widokom czułam się jak w siódmym niebie.
    Czas wakacji dobiegł końca. Razem z bratem udałam się na peron 9 i 3/4. W pociągu usiadłam sama, ponieważ Severus gdzieś znikł. Przez dwie godziny czytałam bardzo interesującą książkę o nowej szkole pt.: ''Historia Hogwartu''. Po pewnym czasie postanowiłam pójść rozprostować nogi. Gdy doszłam już prawie na koniec pociągu usłyszałam głośne śmiechy. Zbliżyłam się do drzwi. To co tam zauważyłam i usłyszałam przeraziło mnie.
-Zostawicie mnie - usłyszałam znajomy głos, który w odpowiedź otrzymał tylko głośny śmiech swoich prześladowców.
-Zostawcie go! - weszłam szybko do przedziału odpychając chłopaków od swojego brata. - Severus nic ci nie jest?
-Uuu Smarkusie czyżby przez wakacje znalazłeś sobie dziewczynę? - zaśmiał się chłopak w okrągłych okularach. Ja mimo, że nie miałam dobrego kontaktu z bratem nie pozwoliłam, aby inni się nad nim znęcali. Okularnik znowu popatrzył na mnie i zaczął się śmiać. Bez wahania obdarzyłam go pięścią w nos.
-Chodź Severusie wychodzimy stąd - powiedziałam, zostawiając całą czwórkę w szoku.
      Wróciłam razem z bratem do swojego przedziału. On w podziękowaniu mruknął pod nosem tylko "dziękuję". Całą drogę do szkoły przesiedziałam wpatrując się w okno. Gdy dotarliśmy na miejsce moim oczom ukazał się ogromny zamek. Musiałam iść z pierwszakami by zostać przydzielona do domu. Kiedy usłyszałam "Julianna Snape" poczułam na sobie wzrok każdej osoby na sali.. Gdy usiadłam na krześle popatrzyłam na brata, który siedział przy stole Slytherinu. Gdy się do mnie uśmiechnął przestałam się czegokolwiek obawiać. *Moja cała rodzina tam trafiła* pomyślałam.
-Gryffindor! - usłyszałam donośny krzyk Tiary. Ruszyłam w stronę stołu Gryfonów. Usiadłam się na jedynym wolnym miejscu obok rudowłosej dziewczyny. Dopiero po chwili zorientowałam się, że na przeciwko mnie siedzą chłopacy, których już poznałam w pociągu. Patrzeli na mnie z przerażoną miną, ale ja uśmiechnęłam się do nich szeroko.
-Hej, jestem Lily a ty? - popatrzyłam na dziewczynę koło mnie. Wydawało mi się, że już ją skądś znam.
-Julianna - również uśmiechnęłam się do dziewczyny.
-To są moi koledzy - pokazała na chłopców przed tobą - James, Peter, Syriusz i Remus - oni niezręcznie popatrzyli na siebie i chórem odpowiedzieli "hej". Lily wydała mi się bardzo miła, ale do jej kolegów zraziłam się od początku.
-Jejku James co ci się stało w nos? - powiedziała głośno nagle dziewczyna, a ja momentalnie wybuchłam śmiechem. Chłopak popatrzył na mnie z wyrzutem i szybko zmienił temat.
-Juli gdzie chodziłaś do szkoły przez te trzy lata? - zapytał się chłopak o ciemnych włosach o imieniu Syriusz.
-Do Beauxbatons - powiedziałam patrząc na chłopaka - wróciłam jednak do rodzinnego domu i teraz chodzę do szkoły tu.
-Pewnie miałaś tam mnóstwo adoratorów - powiedziała nagle Lily - jesteś bardzo ładna - dodała.
-Wydaje mi się, że jestem bardzo podobna do mojego brata, chociaż że jesteśmy bliźniakami dwujajowymi, ale podobieństwo jest ogromne.
-A kto jest twoim bratem? - zapytał Peter, a wszyscy popatrzyli ciekawie na mnie.
-Severus - odpowiedziałam uśmiechając się do chłopców, a wszystkim momentalnie zrzedły miny.
       Przez pierwszy miesiąc nie działo się nic specjalnego. Bardzo polubiłam Lily i jej kolegów. Dni mijały na wspólnej zabawie i nauce.
       W pewną sobotę obudziłam się bardzo późno. Padał deszcz więc nie miałam ochoty na zabawę. Szłam wolnym i leniwym krokiem przez korytarz, gdy usłyszałam głośne śmiechy. Ze względu na ogromną nudę, jaka ogarnęła mnie od samego rana, postanowiłam podejść bliżej i sprawdzić kto się tak dobrze bawi. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Osoby, które polubiłam i wybaczyłam im ich pewien wybryk znowu postanowiły pognębić mojego brata.
-Co tu się dzieje ! Zostawcie go ! - powiedziałam dobiegając do brata. - Jesteście nienormalni !
Pomogłam wstać Severusowi i wróciłam do dormitorium. Usiadłam na kanapie zakrywając twarz rękoma. Uważałam ich za przyjaciół, a oni tak postępują. Nagle poczułam, że ktoś siada koło mnie.
-Hej stało się coś? - popatrzyłam na Jamesa ze wściekłością, uderzając go przy tym kilka razy.
-Jak możesz się jeszcze pytać po tym co robisz ze swoimi kolegami - powiedziałam patrząc na niego z wyrzutami, jakby zapomniał co się przed chwilą wydarzyło.
-O co ci chodzi? Przecież dosłownie 5 minut temu wstałem z łóżka. - powiedział i od razu mnie przytulił. Przeanalizowałam wszystko i rzeczywiście nie było tam Jamesa. - No to powiesz mi co się stało?
-Nic konkretnego. Pokłóciłam się z Remusem, Syriuszem i Peterem.
-Nie ma się co nimi przejmować - powiedział mocniej mnie przytulając.
     Nie rozumiem dlaczego chłopak jest dla mnie taki miły. Uważałam, że to właśnie on z całej naszej grupy nie lubi mnie najbardziej, a tu taka niespodzianka. Nie mam również pojęcia dlaczego chłopacy znęcają się cały czas na moim bracie.
    Od dłuższego czasu zaczęłam bardzo dobrze dogadywać się z Jamesem. Jest bardzo miły i czuły. Rozumie mnie i dzięki temu zawsze mogę z nim porozmawiać nie martwiąc się, że mnie wyśmieje. Zauważyłam jednak, że od dłuższego czasu przygląda nam się uważnie Syriusz. Gdy tylko zacznę rozmowę z Jamesem, albo chodź tylko się do niego uśmiechnę Syriusz od razu przenosi wzrok na nas.
-Hej Juli - przywitała się ze mną pewnego dnia Lily - Mam do ciebie takie pytanie - popatrzyłam na nią pytająco - Jest coś między tobą, a Jamesem?
♥ ♥ ♥

To dopiero początek ♥




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz