poniedziałek, 4 lipca 2016

Przygoda z Huncwotami. Część 3

Uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego 

Przygoda z Huncwotami

~Przygoda z Huncwotami, jako siostra Severusa Snapa. ~


Wszyscy pogodzą się z waszą miłością...


  -Wyglądasz dzisiaj nieziemsko - podszedł do mnie i chwycił delikatnie w tali. - Ślicznie ci w białym - wyszeptał mi do ucha. Chciałam właśnie go pocałować gdy weszła Lily. Z pogardą popatrzyła na nas i pośpiesznie wyszła. 
-Chodźmy już stąd. Im dalej od nich wszystkich tym lepiej - powiedziałam całując chłopaka w policzek, chwytając go za rękę i pchając do drzwi. Z powodu braku jakiegokolwiek pomysłu na dzisiejszy dzień postanowiliśmy udać się na bardzo długi spacer. Nie pomyślałam jednak, że pogoda może się tak szybko zmienić. Piękne słońce schowało się za ciemnymi chmurami. Stało się bardzo zimno. James momentalnie oddał mi swoją bluzę.
-Są jednak minusy pięknego wyglądania - powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Nie martw się, ja zawsze cię uratuje - chwycił mnie w tali i przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Staliśmy tak dłuższą chwilę, gdy poczuliśmy jak odbijają się na naszym ciele zimne kropelki deszczu. Całowaliśmy się do momentu, aż przemokliśmy do końca. Szybko wbiegliśmy do pokoju wspólnego Gryfonów. 
-Jezu ! Jak wy wyglądacie! Gdzie żeście byli tak długo - cały czas krzyczała Lily.
-Pewnie się lizali pod jakimś drzewem - powiedział złośliwie Syriusz
-Daruj sobie - powiedział zły na kolegę James. Chciałam pobiec do pokoju, aby się przebrać, jednak James przyciągnął mnie do siebie - jak się przebierzesz przyjdziesz jeszcze do mnie?
-Oczywiście - pocałowałam go delikatnie na oczach wszystkich i poszłam się przebrać.
Gdy przebrana ruszyłam w kierunku pokoju wspólnego zaczepił mnie Syriusz.
Następnego dnia obudziło nas kogoś głośne kaszlanie.
Siedziałam chyba z 30 minut, gdy podbiegł do mnie James.


-Mogłaś sobie darować to lizanie na moich oczach. Czasem mogę nie wstrzymać wymiotów - zdziwiona popatrzyłam na niego.
-O co ci chodzi? Nie rozumiem dlaczego mnie tak nienawidzisz ! 
-James to mój przyjaciel! Jest jak dziecko, które trzeba pilnować, a ty to sprytnie wykorzystałaś. Lata za tobą jak w jakimś transie. Było o wiele lepiej jak cię tu nie było - odepchnęłam zła chłopaka i poczułam jak łzy napływają mi no oczu. Zakryłam twarz dłońmi.
-Juli... Ja przepraszam... Wcale tak nie myślę... - Nie chciałam go więcej słuchać szybko pobiegłam w drugą stronę. 
Nie patrzyłam jak biegnę. Wpadłam prosto na James. Mocno mnie przytulił. Usiedliśmy się na kanapie i nic nie mówiliśmy. Po pewnym czasie jednak nie wytrzymałam.
-Dlaczego im przeszkadza to, że jesteśmy razem? Nie rozumiem tego. - powiedziała spoglądając na niego.
-Nie mam pojęcia. Musimy to jakoś wytrzymać. - lekko pocałował mnie w czoło. Nie wiadomo skąd pojawił się Remus i usiadł obok mnie. 
-Co tam gołąbki - zaśmiał się pod nosem. Jednak mi nie było do śmiechu.
-Ty też mnie nie lubisz? I też uważasz, że lepiej by było gdybym się nie pojawiła w tej szkole? - momentalnie obaj na mnie popatrzyli.
-Kto tak uważa? - powiedzieli jednocześnie.
-Syriusz - powiedziałam smutno - a myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi.
-Ja ciebie lubię - powiedział Remus czochrając mi całe włosy.
-Ja też nawet zaczynam się do ciebie przekonywać - powiedział James dusząc się ze śmiechu. Później doszedł do nas Peter i razem śmialiśmy się do samej nocy. Chłopacy postanowili pójść już się położyć, a ja zostałam sama z Jamesem. 
-Nadal nie rozumiem o co chodzi Lily i Syriuszowi. Jakoś Peter i Remus nie mają problemu z tym, że jesteśmy razem.
-Nie mam pojęcia co im odbiło - powiedział James i zaczął delikatnie całować mnie po szyi. Położył się na kanapie, a ja wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 
-Stary jeśli jesteś chory to nie wychodź z łóżka - powiedział James przecierając oczy. Jednak nie mieliśmy zamiaru jeszcze wstawać. Gdy Syriusz usiadł się na kanapie naprzeciwko nas postanowiliśmy się ogarnąć i wstać. 
-Chciałbym cię przeprosić za wczoraj. Poniosło mnie trochę. I wcale tak nie myślę. Bardzo się cieszę, że jesteś z nami. Przemyślałem w nocy wszystko i na prawdę jesteście wspaniałą parą. - chciał wstać i odejść ale chwyciłam go za rękę i przytuliłam - to znaczy, że przyjmujesz przeprosiny?
-Tak - powiedziałam uśmiechając się
Poszłam do pokoju, aby się przebrać. Lily już nie spała. Nie odezwałam się do niej słowem, tylko się przebrałam i wyszłam. Była piękna pogoda, więc wyszliśmy całą czwórką na dwór. Szłam za rękę z Jamesem. Gdy spojrzałam na drzewo, które rosło nieopodal, zauważyłam, że macha do mnie Severus, chciał abym podeszła. Przeprosiłam chłopaków na chwilę i pobiegłam do brata. 
-Hej coś się stało? - powiedziałam patrząc na niego.
-Nie zadawaj się z tymi debilami.
-Nie będziesz mi wybierał znajomych i chłopaka - popatrzyłam na niego ze złością.
-To to prawda, że jesteś z Jamesem - powiedział jakby spokojniej.
-Tak.
-A on nie był z Lily. - zrobiłam wielkie oczy. Nie miałam pojęcia dlaczego tak uważał. - bo wiesz Lily kocha się w nim od pewnego czasu. - powiedział i odszedł, a ja zostałam nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć. Usiadłam pod drzewem i zatopiłam się w myślach. Dlatego była taka zła na mnie, ale nie powinna nie powiedziała mi o swoich uczuciach. Nie miałam pojęcia, że zależy jej na Jamesie. 
-Wariatko jak ja się o ciebie martwiłem. Miałaś za chwilę przyjść, a ulotniłaś się na tak długi czas. Myślałem, że coś ci się stało. 
-Wszystko jest w porządku. Musiałam tylko pomyśleć - powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Tak... A o czym lub o kim tak myślałaś 
-A o takim jednym okularniku - powiedziałam poprawiając mu okulary.
-To miłe - powiedział całując mnie namiętnie.
-To też było miłe - uśmiechnęłam się do niego i oddałam pocałunek.
-Cała przyjemność po mojej stronie - wyszczerzył ząbki i pomógł mi wstać.
Weszłam razem z Jamesem do pokoju wspólnego. Na kanapie siedziała Lily z Syriuszem. Lily uśmiechnęła się do nas.
-Słuchajcie musimy wam coś powiedzieć.
-Otóż - powiedział Syriusz przytulając Lily - od pewnego czasu jesteśmy razem.
-Gratulacje - krzyknął James ściskając przyjaciół. Mi również poprawił się humor. Widocznie Lily przeszły uczucia do Jamesa. No i w końcu się pogodziłyśmy. Za moich pleców wyskoczył Peter. Strasznie się przestraszyłam i uderzyłam go w ramię. 
-No to co podwójny buziak - James nie protestował. Od razu mnie pocałował, przechylając mnie znacząco w tył. Lily z Syriuszem jednak nie byli zadowoleni z tego pomysłu. 'Cmoknęli' się delikatnie w usta.
-No co tak słabo. Stać cię na więcej Syriusz - powiedział James przytulając mnie mocno. Pocałowali się ale bardzo mi się wydawało, że zrobili to od niechcenia...  


środa, 23 marca 2016

Przygoda z Huncwotami. Część 2 ♥

Przygoda z Huncwotami. 


~Przygoda z Huncwotami, jako siostra Severusa 

Snapa.~


Ta miłość staje się coraz silniejsza...



-Nie dlaczego pytasz? -popatrzyłam na Lily.
-Spędzacie razem wiele czasu, dobrze się dogadujecie, więc pomyślałam, że coś was łączy - powiedziała trochę smutnym tonem.
-Masz rację bardzo zaprzyjaźniłam się z Jamsem, ale to tylko przyjaciel, przynajmniej tak mi się wydaje. Dobrze chodźmy na lekcje - całą drogę do klasy milczałyśmy. Oczywiście jak weszłyśmy do klasy wszystkie miejsca były już zajęte. Nienawidziłam klasy do transmutacji, ponieważ wszyscy biegli do niej by mieć wygodne miejsce. Znając oczywiście nasze nasze szczęście przyszłyśmy ostatnie.
-Juli! - usłyszałam za sobą krzyk - siadaj koło mnie, zająłem ci miejsce - zauważyłam machającego do mnie Jamesa. Szeroko się uśmiechnęłam i usiadłam na zajętym dla mnie miejscu.
-Dziękuje już myślałam, że będę musiała stać - powiedziałam uśmiechając się do niego. 
-O tobie trzeba pamiętać - uśmiechnął się i potargał mi całe włosy. Rozmawialiśmy razem i śmialiśmy się przez całą lekcje. Nauczycielce chyba bardzo przeszkadzały nasze ciche śmiechy, gdyż nie dosyć że odjęła nam 15 punktów to wlepiła nam szlaban.
-Co wy wyprawiacie ! Przez wasze głupie śmiechy nigdy nie wygramy pucharu domów. - powiedział zły Syriusz.

-Uspokój się to nie zdarzy się drugi raz - odpowiedział mu James puszczając mi oczko. 

   Wyszliśmy razem szczęśliwi z klasy. Została nam jeszcze godzina do szlabanu, więc w tym czasie postanowiliśmy pójść razem na spacer. Atmosfera była cały czas napięta. Czułam się trochę nieswojo. Szliśmy właśnie obok wielkiego drzewa, gdy potknęłam się o wystający korzeń. Wpadłam prosto w objęcia Jamesa. On tylko spojrzał bardzo poważnie w moje oczy i bez namysłu mnie pocałował. Nie protestowałam, chciałam aby to zrobił. Odsunął delikatnie twarz i znów spojrzał na mnie.
-Juli już od dawna chciałem cię o to zapytać. Chciałabyś zostać moją dziewczyną? - objęłam jego twarz dłońmi i delikatnie pocałowałam.
-Tak - powiedziałam cicho przytulając się do chłopaka. Przy nim czułam się inaczej, a teraz gdy jesteśmy już całkiem ze sobą blisko czuję się jak najszczęśliwszy człowiek na świecie. Ruszyliśmy razem do zamku by odpracować szlaban. 
   Szlaban okazał się bardziej okrutny niż się tego spodziewałam. Przysłano nas do biblioteki gdzie już czekało na nas chyba z tysiąc książek do poukładania. Poukładanie wszystkich książek zajęło nam mnóstwo czasu, ale nie narzekaliśmy. Cieszyliśmy się razem swoją obecnością. Po skończeniu tego okropnego zadania ruszyliśmy do dormitorium. Było już dawno po kolacji, mieliśmy więc nadzieje że wszyscy już śpią. Weszliśmy do pokoju wspólnego szczęśliwi trzymając się za ręce. Na kanapie jednak siedzieli Syriusz, Peter i Lily. Podeszliśmy niepewnie do nich uśmiechając się niepewnie. 
-No stary co się nie pochwaliłeś - powiedział uradowany Peter.
-To się wydarzyło tak szybko. Nie było okazji - Odpowiedział mu James przytulając mnie. Reakcja Lily i Syriusza nie była jednak taka jaką oczekiwałam.
-To gratulacje -mrukną Syriusz pod nosem.
-Jeżeli uważacie, że tak jest dobrze. - powiedziała Lily wstając z kanapy ruszając do sypialni.              Pożegnałam się ze swoim chłopakiem i również poszłam położyć się spać. Nie miałam siły już na nic po tak ciężkim szlabanie. Najbardziej cieszyła mnie jednak myśl, że jutro sobota.
Najbardziej zdziwiła mnie reakcja Lily. Przecież jest moją przyjaciółką powinna się cieszyć z tego, że ja jestem szczęśliwa. Nie chciałam ją jednak o to pytać. Może po prostu miała dzisiaj gorszy dzień.
Następnego dnia o dziwo obudziłam się bardzo wcześnie. Ubrałam się w śliczną białą sukienkę, a włosy związałam w warkocza, który opadał mi delikatnie przez ramię. Bardzo chciałam spodobać się dziś Jamesowi. Gdy byłam już gotowa po cichu by nie obudzić dziewczyn wyszłam z sypialni ruszyłam w kierunku pokoju wspólnego. Zatrzymałam się jednak przy drzwiach, gdyż usłyszałam znajome głosy.
-Ale ty nic nie rozumiesz ! Jak możesz być z kimś takim ! No pomyśl - poznałam po głosie, że to Syriusz. 
-O co ci chodzi? Chyba jestem pewien swoich uczuć do Juli i to jest najważniejsze - powiedział zły na kolegę James.
-Kompletnie ci odbiło?! Zapomniałeś kim jest jej brat? Nie dotknął bym jej nawet palcem - powiedział z pogardą i z złośliwym uśmiechem Syriusz. Bardzo zraniły mnie te słowa. Myślałam, że chłopacy mnie polubili.
-Może masz rację. Nie wiem sam... - przerwał ponieważ ze spokojem weszłam do salonu i usiadłam na fotelu obok chłopaków.
-Nie przeszkadzajcie sobie, mówcie dalej. Jestem bardzo ciekawa czy też James nie tknął byś mnie palcem. - powiedziałam zła patrząc na chłopaka. Poczułam, że po policzku spłynęła mi pierwsza łza. 
-Nie to nie tak. - powiedział czułym głosem klękając na jednym kolanie koło mnie - Jestem pewien uczuć do ciebie. Jesteś dla mnie bardzo ważna - powiedział patrząc mi w oczy i chwytając moją dłoń. Syriusz bardzo zły wyszedł z pokoju, zostawiając nas samych.
-Dlaczego tak się mną bawisz - powiedziałam wyrywając rękę i zakrywając twarz, po której spływały łzy.
-Nie to nie prawda. To Syriusz coś sobie ubzdurał ale ja jestem pewien, że dobrze zrobiłem wyznając ci wczoraj miłość. - powiedział siadając koło mnie. Mocno się do niego przytuliłam. 
-Też jestem pewna, że dobrze zrobiłeś - powiedziałam uśmiechając się do niego. 
-Pójdziemy na jakiś spacer? - powiedziałam robiąc słodkie oczka do chłopaka. 
-Oczywiście, a gdzie moja księżniczka chce się wybrać? 
-Spacer z moim księciem mi wystarczy - powiedziałam wstając z fotela. James jednak siedział cały czas i patrzył na mnie. - No idziesz?
-Wyglądasz dzisiaj nieziemsko - podszedł do mnie i chwycił delikatnie w tali. - Ślicznie ci w białym - wyszeptał mi do ucha. Chciałam właśnie go pocałować gdy...

Ta miłość staje się coraz silniejsza...


wtorek, 22 marca 2016

Przygoda z Huncwotami. Część 1 ♥

Przygoda z Huncwotami

To dopiero początek...

Przygoda z Huncwotami, jako siostra Severusa Snapa

   Jestem zwykłą 14-latką, która uczęszcza do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Beauxbatons. We Francji mieszkam już 5 lat. Musiałam przeprowadzić się do mojej ciotki, ponieważ w moim rodzinnym domu nie działo się najlepiej, a w szczególności z moim bratem dwujajowym bliźniakiem Severusem. Mam na imię Julianna (cz.Dżuliana). Mam długie, proste brązowe włosy, bardzo urodziwą twarz o jasnej cerze. Ciemne oczy podkreślają mój nieśmiały uśmiech. Jestem bardzo szczupła, a zarazem niska. We Francji, mimo swojego wieku, miałam wielu adoratorów. Nigdy jednak nie byłam w związku. Dziewczyny dziwiły się, że nie korzystam z okazji i odtrącam chłopców. Ja jednak nie chciałam mieć w tak młodym wieku chłopaka.
   Siedzę na łóżku i pakuje swoje rzeczy do walizki. Wczoraj, w dzień moich 14-tych urodzin, dostałam list od rodziców, w którym było napisane, że wracam do Anglii, do swojej rodziny. Z jednej strony się ucieszyłam, ponieważ dawno nie widziałam się z rodzicami i bratem, a z drugiej strony bardzo zżyłam się z ciocią. Usłyszałam pukanie do drzwi. Gdy upewniłam się, że wszystko zapakowałam zamknęłam drzwi pokoju i zeszłam do salonu, gdzie czekała na mnie cała rodzina.
-Córeczko - podbiegła do mnie matka. Ojciec tylko na nie spojrzał tak samo jak Severus. Bardzo długo żegnałam się z ciotką. Obiecałam pisać jak najczęściej.
   Kiedy wróciłam już do swojego rodzinnego domu bez zastanowienia ruszyłam do swojego dawnego pokoju. Był straszny. Nienawidzę ciemnych kolorów. Gdy tak patrzyłam z obrzydzeniem na te wszystkie ciemne rzeczy usłyszałam krzyk matki. Zostawiłam swoje rzeczy i pośpiesznie wyszłam z pokoju. Rozglądałam się po całym domu, jednak nic się nie zmieniło. Pewnym krokiem weszłam do kuchni.
-Julianno ile można na ciebie czekać! - krzyknął ojciec, a ja przestraszona usiadłam przy stole.
    Dni mijały strasznie szybko. Większość czasu przesiedziałam w ogrodzie. Swoją drogą bardzo się dziwiłam, że nikt tu nie zagląda. Ogród był bardzo duży i bardzo piękny. Uwielbiałam spędzać w nim czas. Dzięki tym wszystkim widokom czułam się jak w siódmym niebie.
    Czas wakacji dobiegł końca. Razem z bratem udałam się na peron 9 i 3/4. W pociągu usiadłam sama, ponieważ Severus gdzieś znikł. Przez dwie godziny czytałam bardzo interesującą książkę o nowej szkole pt.: ''Historia Hogwartu''. Po pewnym czasie postanowiłam pójść rozprostować nogi. Gdy doszłam już prawie na koniec pociągu usłyszałam głośne śmiechy. Zbliżyłam się do drzwi. To co tam zauważyłam i usłyszałam przeraziło mnie.
-Zostawicie mnie - usłyszałam znajomy głos, który w odpowiedź otrzymał tylko głośny śmiech swoich prześladowców.
-Zostawcie go! - weszłam szybko do przedziału odpychając chłopaków od swojego brata. - Severus nic ci nie jest?
-Uuu Smarkusie czyżby przez wakacje znalazłeś sobie dziewczynę? - zaśmiał się chłopak w okrągłych okularach. Ja mimo, że nie miałam dobrego kontaktu z bratem nie pozwoliłam, aby inni się nad nim znęcali. Okularnik znowu popatrzył na mnie i zaczął się śmiać. Bez wahania obdarzyłam go pięścią w nos.
-Chodź Severusie wychodzimy stąd - powiedziałam, zostawiając całą czwórkę w szoku.
      Wróciłam razem z bratem do swojego przedziału. On w podziękowaniu mruknął pod nosem tylko "dziękuję". Całą drogę do szkoły przesiedziałam wpatrując się w okno. Gdy dotarliśmy na miejsce moim oczom ukazał się ogromny zamek. Musiałam iść z pierwszakami by zostać przydzielona do domu. Kiedy usłyszałam "Julianna Snape" poczułam na sobie wzrok każdej osoby na sali.. Gdy usiadłam na krześle popatrzyłam na brata, który siedział przy stole Slytherinu. Gdy się do mnie uśmiechnął przestałam się czegokolwiek obawiać. *Moja cała rodzina tam trafiła* pomyślałam.
-Gryffindor! - usłyszałam donośny krzyk Tiary. Ruszyłam w stronę stołu Gryfonów. Usiadłam się na jedynym wolnym miejscu obok rudowłosej dziewczyny. Dopiero po chwili zorientowałam się, że na przeciwko mnie siedzą chłopacy, których już poznałam w pociągu. Patrzeli na mnie z przerażoną miną, ale ja uśmiechnęłam się do nich szeroko.
-Hej, jestem Lily a ty? - popatrzyłam na dziewczynę koło mnie. Wydawało mi się, że już ją skądś znam.
-Julianna - również uśmiechnęłam się do dziewczyny.
-To są moi koledzy - pokazała na chłopców przed tobą - James, Peter, Syriusz i Remus - oni niezręcznie popatrzyli na siebie i chórem odpowiedzieli "hej". Lily wydała mi się bardzo miła, ale do jej kolegów zraziłam się od początku.
-Jejku James co ci się stało w nos? - powiedziała głośno nagle dziewczyna, a ja momentalnie wybuchłam śmiechem. Chłopak popatrzył na mnie z wyrzutem i szybko zmienił temat.
-Juli gdzie chodziłaś do szkoły przez te trzy lata? - zapytał się chłopak o ciemnych włosach o imieniu Syriusz.
-Do Beauxbatons - powiedziałam patrząc na chłopaka - wróciłam jednak do rodzinnego domu i teraz chodzę do szkoły tu.
-Pewnie miałaś tam mnóstwo adoratorów - powiedziała nagle Lily - jesteś bardzo ładna - dodała.
-Wydaje mi się, że jestem bardzo podobna do mojego brata, chociaż że jesteśmy bliźniakami dwujajowymi, ale podobieństwo jest ogromne.
-A kto jest twoim bratem? - zapytał Peter, a wszyscy popatrzyli ciekawie na mnie.
-Severus - odpowiedziałam uśmiechając się do chłopców, a wszystkim momentalnie zrzedły miny.
       Przez pierwszy miesiąc nie działo się nic specjalnego. Bardzo polubiłam Lily i jej kolegów. Dni mijały na wspólnej zabawie i nauce.
       W pewną sobotę obudziłam się bardzo późno. Padał deszcz więc nie miałam ochoty na zabawę. Szłam wolnym i leniwym krokiem przez korytarz, gdy usłyszałam głośne śmiechy. Ze względu na ogromną nudę, jaka ogarnęła mnie od samego rana, postanowiłam podejść bliżej i sprawdzić kto się tak dobrze bawi. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Osoby, które polubiłam i wybaczyłam im ich pewien wybryk znowu postanowiły pognębić mojego brata.
-Co tu się dzieje ! Zostawcie go ! - powiedziałam dobiegając do brata. - Jesteście nienormalni !
Pomogłam wstać Severusowi i wróciłam do dormitorium. Usiadłam na kanapie zakrywając twarz rękoma. Uważałam ich za przyjaciół, a oni tak postępują. Nagle poczułam, że ktoś siada koło mnie.
-Hej stało się coś? - popatrzyłam na Jamesa ze wściekłością, uderzając go przy tym kilka razy.
-Jak możesz się jeszcze pytać po tym co robisz ze swoimi kolegami - powiedziałam patrząc na niego z wyrzutami, jakby zapomniał co się przed chwilą wydarzyło.
-O co ci chodzi? Przecież dosłownie 5 minut temu wstałem z łóżka. - powiedział i od razu mnie przytulił. Przeanalizowałam wszystko i rzeczywiście nie było tam Jamesa. - No to powiesz mi co się stało?
-Nic konkretnego. Pokłóciłam się z Remusem, Syriuszem i Peterem.
-Nie ma się co nimi przejmować - powiedział mocniej mnie przytulając.
     Nie rozumiem dlaczego chłopak jest dla mnie taki miły. Uważałam, że to właśnie on z całej naszej grupy nie lubi mnie najbardziej, a tu taka niespodzianka. Nie mam również pojęcia dlaczego chłopacy znęcają się cały czas na moim bracie.
    Od dłuższego czasu zaczęłam bardzo dobrze dogadywać się z Jamesem. Jest bardzo miły i czuły. Rozumie mnie i dzięki temu zawsze mogę z nim porozmawiać nie martwiąc się, że mnie wyśmieje. Zauważyłam jednak, że od dłuższego czasu przygląda nam się uważnie Syriusz. Gdy tylko zacznę rozmowę z Jamesem, albo chodź tylko się do niego uśmiechnę Syriusz od razu przenosi wzrok na nas.
-Hej Juli - przywitała się ze mną pewnego dnia Lily - Mam do ciebie takie pytanie - popatrzyłam na nią pytająco - Jest coś między tobą, a Jamesem?
♥ ♥ ♥

To dopiero początek ♥